| Grojkon 2011 - relacja |
|
|
|
| Wpisany przez Aleksander Gruszczyński | ||||||||
| wtorek, 15 marca 2011 15:15 | ||||||||
|
Nigdy więcej nie być leniwym Wyruszać na konwent, który rozpoczyna się w piątek o 16 w czwartek o północy? Nigdy więcej. Z lenistwa i pewnego brak wiary w możliwości punktualnego dotarcia gdziekolwiek przy użyciu PKP zdecydowałem się pojechać do Bielska Białej bez przesiadki, a żeby nie stracić nic z programu wybrałem pociąg wyruszający z Warszawy Centralnej o 1:14. Szaleństwo, co nie? W związku z tym, oraz z faktem, że pociąg był punktualny jak rzadko, w Bielsku byłem nieco po godzinie 7 rano. Oczekiwanie na otwarcie bram umilała mi diabelnie ciężka torba z pełnym zestawem do Wolsunga i innymi rzeczami niezbędnymi na konwencie. Około 12 organizatorzy dostali ode mnie pierwszego plusa. Wpadłem na nich kręcąc się w pobliżu konwentowych szkół i dzięki ich wspaniałomyślności mogłem złożyć moje brzemię w konwentowym magazynie. Co nie zmieniło faktu, że nadal zostały 4 godziny do otwarcia drzwi. Po zwiedzeniu Bielska Białej wróciłem pod szkołę ok. 14, żeby obserwować ostatnie przygotowania, pierwszych uczestników i poudawać, że chcę pomóc. Ludzie zaczynali się schodzić i około 15 przed wejściem stał już spory tłumek.
Na początku był chaos
Tuż przed 16 akredytacja ruszyła. Dla osób, które zarejestrowały się w internecie oraz dla mediów/gości/itp. miało być oddzielne stanowisko. Jak się okazało było one znacznie bardziej oblegane niż stanowiska dla osób, które zaakredytować chciały się dopiero na miejscu, co spowodowało, że szybko utworzyła się kolejka. Ale przecież konwent bez kolejki to nie konwent, więc nie było to jakieś znaczące utrudnienie. Trzeba zaznaczyć, że organizatorzy i tak bardzo dobrze rozwiązali problem lekcji, które jak się okazało trwały jeszcze, gdy rozpoczynał się konwent. Odebranie identyfikatora, informatora i czas znaleźć sleep room. Grojkon odbywał się w dwóch szkołach, znajdujących się po przeciwnych stronach wąskiej ulicy. W jednej odbywała się lwia część programu, w drugiej znajdowały się sleepy i bufet. Tam także było jeszcze widać, że niedawno dopiero skończyły się lekcje, ale ekipa helperska szybko opróżniła sale z ławek. I już można było udać się na pierwsze punkty programu.
Dla każdego coś fajnego
A program był bogaty. Niemal każdy byłby w stanie znaleźć coś ciekawego dla siebie. Od turniejów karcianek wszelakich i bitewniaków przez bloki RPG i prelekcyjne, po duży blok Mangi i Anime i świetnie zaoptrzony Games Room. Dla graczy RPG wieczorami odbywały sie sesje konkursowe Złotych Kości oraz inne, całkowicie niezależne. Szkoda tylko, że zajmowała się tymi obydwiema rzeczami tylko jedna osoba. Nie było szans, żeby była wszędzie i mogła odpowiedzieć na wszystkie pytania. Mogłyby też pojawić się kartki, na których mistrzowie gry mogliby zbierać zapisy na swoje sesje odbywające się niezależnie od konkursu.
Noc jeszcze młoda, a już wstawać czas
Nocą Grojkon nie usypiał, wręcz przeciwnie, niektóre miejsca (jak np. Games Room) żyły znacznie intensywniej niż w dzień. Tam gdzie od rana do wieczora znajdowały się stoiska wystawców, po godzinie 22 rozsiadali się gracze w przeróżne gry planszowe i towarzyskie.
Ciszej nad tym grobem
Niewiele spokojniej było w sleeproomach. Niektórzy uczestnicy nic nie robili sobie z faktu, że inni chcą spać i podnosili ciśnienie akustyczne w salach. Była też część osób, która nie przestrzegała punktu mówiącego o zakazie spożywania alkoholu w sposób znacznie przekraczający przyjęte normy na konwentach. Ale to akurat nie wina organizatorów, którzy zresztą jedną osobę usunęli z terenu konwentu, a to nie zdarza się przecież tak często.
Podsumowanie
Jeśli mam wszystko podsumować: było naprawdę fajnie, bez większych wpadek, a przynajmniej bez takich, których wszyscy inni są w stanie uniknąć. Wśród gości znaleźli się m.in. Ania Kańtoch, Andrzej Pilipiuk, Jacek Komuda czy Staszek Mąderek, program mógł usatysfakcjonować niemal każdego, początkowy chaos został szybko opanowany i można było swobodnie cieszyć się konwentem. Czy jest to najlepszy konwent w Polsce? Chyba nie, ale na pewno jest to bardzo solidna impreza, która powinna na stałe wpisać się do mojego kalendarza. I ma ładne koszulki.
Ustaw jako ulubiony
Zakładka
Wyślij to
Odsłony: 409 Komentarze (4)
![]()
Sławomir "deMaus" Lekacz
said:
|
|
Sesje RPG Odnośnie sesji, to była informacja o sesjach odbywających się poza turniejem "Złotych kości". Taka tablica była obok akredytacji, były tam zapisy na Larpy i obok nich na sesje, Sam wywieszałem tam info o zapisach na trzy sesje, widziałem, że jeszcze jeden MG też tam dowiesił swoją rekrutację. |
|
Llewelyn_MT
said:
|
... Pisze się Bielsko-Biała. Poza tym sympatycznie. Podziwiam nocną podróż, ale do nas jedzie się naprawdę bardzo krótko, w co jak widać nie uwierzyłeś. Zapraszamy ponownie. |
|




